Data wpisu: 5 June 2011Komentarzy: 839
Danziger Hof

Danziger Hof - pocztówka ze zbiorów Marka ŻukowskiegoJak bumerang powraca co parę lat temat rekonstrukcji nieistniejącego od ponad 60. lat hotelu przy Bramie Wyżynnej. Mimo, że istniał krócej niż już nie istnieje warto przyjrzeć się historii i budynku i miejsca, w którym go wzniesiono.

Decyzja o likwidacji ziemnych wałów i fos otaczających śródmieście Gdańska pozwoliła na pojawienie się nowych, bardzo atrakcyjnych terenów budowlanych, położonych tuż przy centrum Miasta. Dało to po raz pierwszy w historii Gdańskowi, położonemu dość niewygodnie pod względem urbanistycznym, możliwość nadgonienia świata w dziedzinie konstrukcji dużych gmachów mieszkalnych i usługowych. Przed niwelacją wałów pojawiały się wprawdzie bardzo reprezentacyjne budowle, ale ich ilość dotkliwie przypominała o prowincjonalnym charakterze XIX-wiecznego Gdańska.

Niwelację wałów i zasypywanie fos rozpoczęto od północno-zachodniego narożnika wewnętrznych fortyfikacji, tj. od okolicy Bastionu Bożego Ciała – dzisiaj miejsca położonego naprzeciw Dworca Głównego. Kończył się właśnie wiek XIX, z naiwną nadzieją spoglądano ku XX stuleciu. Nadzieja na lepszą przyszłość była naiwna, ale prace zakrojone na wielką skalę. Na miejscu zasypanej fosy powstał nowy ciąg komunikacyjny (dzisiejsze ulice Wały Piastowskie, Podwale Staromiejskie, Wały Jagiellońskie, Okopowa), wprawdzie nie tak przelotowy jak dzisiaj, ale w gdańskiej rzeczywistości stanowiący prawdziwe novum. Miejsce po splantowanych wałach zaczęło się szybko wypełniać budynkami. Działki wyznaczano spore, równie duże były powstające na nich gmachy.

Jednym z efektów niwelacji wałów w bezpośrednim sąsiedztwie Bramy Wyżynnej było wzniesienie hotelu o nazwie “Danziger Hof” (Gdański Dwór), pierwszego z hoteli, których wiele pojawiło się na nowo pozyskanych terenach. Pierwsi goście zawitali do niego w lipcu 1898 r. Autorem projektu był berliński architekt Carl Gause, współwłaściciel (wraz z ojcem) firmy “Baugeschäft G. & C. Gause”. Był on autorem projektów wielu okazałych budowli w Niemczech, ze szczególnym uwzględnieniem hoteli. W swoich wizjach architektonicznych namiętnie odwoływał się do wzorców architektury historycznej, czemu wyraz dał także projektując “Danziger Hof”.

Gdański hotel powstał na planie prostokąta o wymiarach ok. 50 na 40 m, a swoim wyglądem nawiązywał do tzw. “stylu gdańskiego”, czyli czegoś między mocno rozbudowaną gdańską, renesansową kamieniczką, a pruskimi koszarami. Nie można odmówić projektowi kunsztowności i dbałości o architektoniczny detal. Wraz ze zbudowanym nieco później, a umiejscowionym po przeciwnej stronie Bramy Wyżynnej gmachem Banku Rzeszy, współtworzył hotel sprawnie architektoniczne obramowanie wjazdu na teren najstarszej części Miasta.

Hotel miał wszystko czego ówczesne standardy mogły od niego wymagać. Oprócz 120 pokoi z 157 łóżkami zadbano oczywiście o restaurację z tarasem od strony dzisiejszych Wałów Jagiellońskich, kawiarnię, dużą salę balową, mniejsze sale recepcyjne, duży hol, czytelnię, a także kilkanaście sklepów i zakładów usługowych. Był wśród nich sklep jubilerski, drogeria, trafika, salon fryzjerski, perfumeria i galeria sztuki.

Pierwszym właścicielem hotelu był Heinrich Teute, który władał swoim królestwem aż do przejścia na emeryturę w roku 1919. Wówczas budynek trafił w ręce brytyjskie, by aż do wybuchu II wojny światowej w różnych formach służyć interesom angielskim nad Bałtykiem. Właścicielem stała się “British Trade Corporation”, z pozoru niewinne stowarzyszenie kupców, w istocie kolonialna ekspozytura angielska, która próbowała nawet wprowadzić na terenie przyszłego Wolnego Miasta jako walutę brytyjskiego funta. W końcu lat 20. umieszczono w części kompleksu hotelowego brytyjski, a z czasem brytyjsko-polski bank, do którego należała cała nieruchomość. Hotelowa część, zmieniając kilkukrotnie właściciela, działała z powodzeniem aż do końca II wojny światowej.

Wśród znanych gości hotelu wymienić trzeba Wojciecha Kossaka, który pracował tam nad dokończeniem obrazów zamówionych przez cesarza Wilhelma II dla gdańskich huzarów w 1901 r., Ignacego Paderewskiego, który w 1920 r. spotkał się tam z gdańskimi Polakami, czy Maxa Halbego, znanego gdańskiego pisarza. Był też Danziger Hof widownią wydarzeń politycznych. W 1919 r., w rewolucyjnej atmosferze odbyło się w nim spotkanie przedstawicieli najbardziej lewicowo-radykalnych poglądów politycznych, zakończone powołaniem rady robotniczo-żołnierskiej. W tym samym roku proklamowany został w nim Polski Uniwersytet Ludowy utworzony przez Naczelną Radę Ludową. Tuż po zakończeniu działań I wojny światowej rozlokowała się w hotelu misja amerykańska w Gdańsku. W hotelu miał również swoją tymczasową siedzibę pierwszy komisarz Rzeczypospolitej w Wolnym Mieście Maciej Biesiadecki.

Sale hotelu były też widownią przestawień teatralnych i koncertów muzycznych. Występowała tam np. orkiestra Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, czy polski chór “Moniuszko”. Odbywały się spektakle kabaretu “Eulenspiegel” i polskiego Koła Miłośników Sceny. Spotykały się tam również liczne organizacje, niektóre o nieco egzotycznym profilu, jak na przykład oddział “Niemieckiego i Austriackiego Stowarzyszenia Alpejskiego”.

Rok 1945 obrócił budynek w wypaloną i w znacznej części zawaloną ruinę. W świetle obowiązujących po wojnie poglądów na historię Gdańska, a jego architekturę w szczególności, nie było najmniejszych szans na jego odbudowę. W 1961 r. otwarto zbudowany na części dawnej hotelowej działki budynek sklepu meblowego, który podobnie jak uprzednio “Danziger Hof”, był doskonałym odzwierciedleniem panującej w czasie swojej budowy estetyki. W 1972 r. nastąpiła przebudowa pawilonu i jego adaptacja na potrzeby biur i kas PLL LOT. I to właśnie słowo “LOT” przylgnęło do pudełkowatego budynku, który wielu widziałoby z satysfakcją padający pod ciosami maszyn burzących, są jednak i tacy, którzy domagają się uznania go za zabytek i wykazują rzekome piękno jego architektury.

Temat wzniesienia w tym miejscu czegoś bardziej odpowiadającego budowlanej tradycji powraca ilekroć pada hasło przemian architektonicznych tej części Miasta. Słabo słychać wówczas głos obrońców “LOT-u”, znacznie głośniej za to krzyczą zwolennicy odbudowania “Danziger Hofu” i przeciwnicy takiego rozwiązania. Ci ostatni posługują się zwykle argumentami żywcem przejętymi od Władysława Czernego, od niedawna patrona tramwaju, a kiedyś zaciętego wroga wszystkiego co zbudowano w Gdańsku w XIX w.

Biorąc pod uwagę stan zachowania kompleksu bankowego po drugiej stronie Bramy Wyżynnej, który dla odzyskania pełnego blasku wymagałby zaledwie kilku uzupełnień, symetria domagałaby się rzeczywiście przywrócenia bryły “Danziger Hofu” w miejscu “LOT-u”. Przywróciłoby to przemyślaną niegdyś dobrze harmonię głównego wjazdu do centrum Gdańska. Symetria i harmonia znajdują się jednak obecnie na liście pojęć wyklętych przez architektów, którzy zamiast harmonizować wolą szokować. Zmiany po “lewej” stronie Bramy Wyżynnej to na razie pieśń przyszłości. Na razie można popatrzeć na stare zdjęcia i zadumać się nad kunsztem dawnych architektów, bądź, jak kto woli, z obrzydzeniem skrzywić się nad brzydotą ich dzieł.

Pierwotna wersja artykułu ukazała się w serwisie MMTrójmiasto

Komentarze